września 15, 2019

z myśli kobiecej: Virginia Woolf "Własny pokój"



Już od miesiąca noszę się z zamiarem napisania kolejnego wpisu z cyklu historii mody, w moim odczuciu szalenie ważnego, jednak muszę się Wam przyznać, że straszliwie zakopałam się w szeroko pojętych materiałach źródłowych, a w połączeniu z innymi, równie ważnymi obowiązkami idzie mi to, mówiąc bardzo łagodnie, dość powolnie. W między czasie, gdy moje myśli błądziły po nieokiełznanej, osobistej czasoprzestrzeni, wspominałam sama przed sobą sylwetkę Virginii Woolf i jej esej "Własny pokój". Intensywna analiza tego tekstu wyzwoliła we mnie myśl, że tak właściwie to świetnie byłoby stworzyć tutaj, oprócz cyklu z historii mody, także serię wpisów dotyczących myśli kobiecej, i tak oto siedzę przed laptopem i piszę ten wpis.

Virginia Woolf, pisarka angielskiego pochodzenia, feministka, która w moim odczuciu naprawdę wiele wniosła, zarówno jeżeli chodzi o literaturę kobiecą, jak i myśl feministyczną, jest autorką szalenie ważnego eseju pt. Własny pokój, w którym pochylała się nad zagadnieniami związanymi z sytuacją kobiet w Anglii w latach 20., opisywała związki kobiet i literatury, a także analizowała publikacje, których tematem były kobiety i to jak je w nich postrzegano. Podkreślała, jak ważna jest niezależność, stały dochód, osobista przestrzeń, w której kobieta będzie mogła rozwijać swój kunszt pisarski, w taki sposób, że zbyteczne będzie przejmowanie się tym, co pomyślą o niej mężczyźni.

Autorka eseju w trakcie swojej opowieści na temat kobiet i literatury, przemyca nam równie ważne treści, będące fragmentem ówczesnego życia społecznego. Jak się okazuje w latach 20. w Wielkiej Brytanii kobieta nie mogła samodzielnie przekroczyć progu biblioteki, aby móc skorzystać z księgozbioru musiała udać się do niej w towarzystwie mężczyzny lub mieć pismo referencyjne. Trudno się zatem dziwić, że na przestrzeni wieków kobiety nie napisały zbyt wielu książek, często też ukrywały swoją prawdziwą płeć za męskimi pseudonimami, aby uwiarygodnić swój talent. Jednak nie każda z kobiet, która była uzdolniona, mogła sobie pozwolić na przywilej pisania. Wiele zależało od tego, z jakiej rodziny się wywodziła. Umiejętność pisania i czytania oraz domowa biblioteczka dopiero rzutowały na możliwość twórczego rozwoju.

Przez większość historii ludzkości kobieta traktowana była jako słabsza i gorsza płeć. Wszelkie próby wybicia się na niezależność, często wiązały się z wielką falą krytyki ze strony społeczeństwa, a jak pisze Virginia Woolf, inteligencja potrzebuje spokoju ducha, aby uzyskać pełnię harmonii i możliwość twórczego rozwoju. Pisała także o współpracy między płciami, a także o tym, aby nie doszukiwać się różnic. Jednak aby ta współpraca była możliwa, potrzebna jest zmiana myślenia w podejściu do kobiet. Kobiety powinny być traktowane na równych warunkach, ponieważ to da im odwagę pisarską i wyzwoli ze złości związanej z poczuciem niesprawiedliwości.

Virginia Woolf w swoim eseju podkreślała to, jak krzywdzący okazał się dla nas patriarchalizm, jak wiele złego przyniosła nierówność w edukacji, jak bardzo pomijano nas przez wieki na kartach historii i jak mylny obraz naszego istnienia stworzyli mężczyźni.

Co by się stało, gdyby Szekspir miał równie zdolną co on siostrę Judith? To pytanie zadała sobie Virginia Woolf i udowadnia dlaczego nie ma najmniejszych szans, aby równie zdolna siostra Szekspira przebiła się swoją twórczością w tym okrutnym, męskim świecie. Podczas, gdy Szekspir miał możliwość kształcenia i stania się rozpoznawalną postacią w środowisku teatralnym, jego siostrze odmówiono równego dostępu do nauki, uczono jedynie podstaw i zajęć "typowo kobiecych" i wmawiano, że jej głównym celem w życiu jest wyjście za mąż. Judith jednak postanowiła się zbuntować, uciekła z domu do wielkiego świata teatru. Szybko przekonała się, że kobiety nie są tam mile widziane. Została wykorzystana seksualnie, zaszła w ciążę i bardzo szybko pożegnała się zarówno z karierą, jak i godnością. Nie mogąc udźwignąć poezji, która kotłowała się w jej głowie i poczucia niesprawiedliwości - popełniła samobójstwo.
Virginia Woolf poprzez ukazanie losu wyimaginowanej siostry Szekspira pokazała nam prawdopodobne zakończenie życia utalentowanych kobiet, które pragnęły uciec z więzienia konwenansów i oczekiwań, od świata, w którym jedynym marzeniem kobiety miało być znalezienie dobrego męża, a obowiązki miały się kręcić wokół opieki nad dziećmi i godnym wyglądzie. Wszystkie obiady zostały już ugotowane, talerze i kubki umyte, dzieci wysłane do szkoły, wyruszyły w świat. Nic z tego nie pozostaje. Wszystko znika.

Dlatego tak ważne, zdaniem Virginii, było umożliwienie kobiecie rozwoju osobistego, na równi z mężczyznami. Uwolnienia kobiet od złości wynikającej z poczucia niesprawiedliwości, umożliwienia kształcenie i zagwarantowania swojej przestrzeni, tytułowego własnego pokoju, w którym mogłaby rozwijać swój talent. Przez te niecałe sto lat trochę się zmieniło, przynajmniej w części globu, jest to ogromny sukces kobiet z przeszłości, które zawalczyły o naszą godność i wywalczyły zmianę podejścia w myśleniu (oczywiście na te zmiany składało się wiele elementów). Esej jest niezwykle ważnym kobiecym głosem, głosem, który jednoznacznie i bezpardonowo określił elementy, o które kobietom trzeba było wówczas walczyć. Nie zdradzam już nic więcej, tylko gorąco polecam zaznajomienie się z jego treścią, szczególnie, że doczekaliśmy się nowego wydania. :)

Bardzo jestem ciekawa Waszych przemyśleń na ten temat. :)

12 komentarzy:

  1. Tak, świetnie, że przez ten okres tak dużo się zmieniło. Kobiety mają swoje prawa i nie są niedoceniane. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego eseju nie czytałam, czas to nadrobić i to szybko, bo widzę, że warto. Patrząc na sytuacje kobiet z dzisiejszej perspektywy, nie do pomyślenia jest, abyśmy nie mogły skorzystać z biblioteki czy nie mieć prawa jazdy. Czytając Twój post przyszła mi do głowy historia Milevy Einstein...żony TEGO Einsteina. Czy byłby tak wielki gdyby nie Jej wkład w jego prace?
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post, muszę koniecznie przeczytać ten esej :) Zmroziła mnie ta informacja o bibliotekach, pierwszy raz do biblioteki zabrała mnie mama, nie wyobrażam sobie by nie mieć tam wstępu. To daje wiele do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam pojęcia o tym co piszesz. Bardzo ciekawy post :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężko sobie wyobrazić, że dalej miałoby to tak wyglądać. Wspaniała kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie niesamowitym jest to, co zrobiły kobiety na przestrzeni wieków żebyśmy my dziś mogły żyć tak jak żyjemy. Dzięki nim mamy dostęp do edukacji, możemy pracować i nasz głos liczy się tak samo jak głos mężczyzn. Nie jestem feministką, ale jestem wdzięczna tym wszystkim kobietom, które "wczoraj" walczyły o nasze "dziś". Muszę przeczytać ten esej :)
    Obserwuję :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post- niesamowite jak to wszystko poszło do przodu także w kwestii kobiecych praw. Nie wyobrażam sobei chodzenia w obecnym czasie do biblioteki z mężczyzna wyącznie lub z pismem pozwalającym mi to robic samodzielnie. To były trudne czasy dla kobiet- na szczescie uległy zmianom oraz przemianom :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Virgina Wolf was amazing woman. I read her biography and was so suprised with fact from her life.

    New Post - http://www.exclusivebeautydiary.com/2019/09/lebody-form-body-massager_20.html

    OdpowiedzUsuń
  9. I like that we have definitely made big progress in this for women's rights to be heard as well. Before it was so much more difficult.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 suzvintage , Blogger