lipca 21, 2019

przegląd kulturalny #9


Po miesiącu ciszy, przybywam do Was z nowym słowem. Ostatnie dwa miesiące były dla mnie szalenie ważne, a jednocześnie bardzo wymagające. Koniec studiów, pochłaniająca każdą wolną chwilę przeprowadzka, ostatnie naukowe kwerendy, pisanie pracy magisterskiej (choć jeszcze wiele przede mną - nie jest łatwo łączyć studia dzienne z życiem zawodowym), a także wiele innych zawirowań, o których nie do końca jestem jeszcze w stanie pisać. Niemniej jednak w pewnym momencie powiedziałam sobie stop i na moment postanowiłam nieco odsunąć się od rzeczywistości i był to dla mnie niezwykle inspirujący czas.

K s i ą ż k a: Maria de la Fayette Księżna de Clèves (La Princesse de Clèves)

źródło: legimi.pl
Ta książka zasługuje na uwagę z wielu względów. Przede wszystkim dlatego, że została napisana przez kobietę, Marie de la Fayette w XVI w., a jak wiemy kobiety, które ciągnęło do nieco bardziej intelektualnych rozrywek w tamtych czasach, tj. do pisania książek, budziły raczej strach i niezrozumienie, niżeli zainteresowanie  (zresztą nie tylko w tamtych czasach, ale ten wątek na razie zostawię). Z tego też względu powieść została wydana przez Marie anonimowo. Co ważne książka odniosła wówczas sukces czytelniczy. 
Fabuła na pierwszy rzut oka może się wydawać mało porywająca, jednak niech to Was nie zrazi, ponieważ zawiera w sobie wiele ciekawych wątków. Opowiada historię 16-letniej panny de Chartres, która pewnego dnia pojawia się na dworze królewskim wraz z matką i rozkochuje, dzięki swej urodzie, wielu mężczyzn. Za jednego z nich, niejakiego księcia de Clèves, wychodzi za mąż. Szybko jednak przekonuje się, że głębsze uczucia żywi do kogoś innego (dodajemy, że z wzajemnością), do księcia de Nemours, który cieszy się opinią uwodziciela. Autorka książki jednak całą swoją uwagę skupiła na psychice głównej bohaterki, jej fazach zakochania i walce z wpojonym przez jej matkę jansenizmem, a dodatkowo w bardzo ciekawy sposób przedstawiła ówczesną obyczajowość i podejście do małżeństwa i miłości ogółu ówczesnej francuskiej szlachty. 

F i l m: Kto się boi Virginii Woolf? (Who's Afraid of Virginia Woolf?) reż. Mike Nichols, 1966

źródło: filmweb

Film powstał na podstawie sztuki Edwarda Albeego o tym samym tytule i jest bardzo wyrazistym i niezwykle brutalnym obrazem podstarzałego małżeństwa, które wciąga w swoje psychologiczne gierki niczego nieświadomą, na pierwszy rzut oka bardzo ze sobą szczęśliwą, młodą parę. Akcja filmu rozgrywa się podczas jednej doby, a kluczowe dla zrozumienia całości filmu jest skupienie się na jego warstwie narracyjnej i psychologicznej. Ten filmowy dramat ukazuje w sposób niezwykle groteskowy całokształt związku, ze wszystkimi towarzyszącymi mu emocjami. Jednak ujęcie w kilku zdaniach istoty tego filmu jest jednak dla mnie niezwykle trudne, ponieważ nie chodzi w nim tyle o fabułę, co o grę słów i zachowania głównych bohaterów. Sam tytuł nie nawiązuje ściśle do pisarki Virginii Woolf, jest raczej intelektualnym żartem, nawiązującym do piosenki Who's Afraid of the Big Bad Wolf  z bajki Trzy małe świnki z lat 30. XX w. Autor sztuki poprzez nawiązanie do Virginii pyta nas o to, czy potrafimy żyć naprawdę, bez iluzji. A przynajmniej ja bym to tak zinterpretowała. Dodam jeszcze, że film jest naprawdę mocny i skłania do przemyśleń. Wraz z narzeczonym jeszcze przez kilka dobrych dni rozmyślaliśmy nad jego istotą.

S e r i a l: Gotowe na wszystko (Desperate Housewives), Marc Cherry (2004-2012)

źródło: filmweb

Doceniam ten serial za to, że bardzo wnikliwie ukazuje kobiecą perspektywę życia codziennego właściwie w każdej sferze życia, jest przy tym szalenie błyskotliwy i zabawny, a na dodatek nie brakuje w nim wątków kryminalnych, które nadają fabule niesamowitego wyrazu. Akcja serialu dzieje się w wyimaginowanej dzielnicy Wisteria Lane, a głównymi bohaterkami są cztery przyjaciółki (właściwie pięć, ale jedna z nich popełnia na samym początku samobójstwo i staje się narratorką), które mają swoje problemy, rozterki i kłopoty i tajemnice. Nie zdradzam już nic więcej, ponieważ serial jest naprawdę bardzo złożony i ma aż 8 sezonów, więc jest co oglądać. Wraz z moim narzeczonym rekomendujemy. 

M u z y k a: Indie Rock Club, Spotify



Dziś polecę nie tyle konkretny zespół muzyczny i płytę, co playlistę, która ostatnio towarzyszy mi w każdej wolnej chwili. Znajdziecie na niej takich wykonawców jak The Hives, Franz Ferdinand, Pixies, The White Stripes, The Subways, Modest Mouse, The Kills, Weezer  i wielu innych. Polecam.
 

Dajcie koniecznie znać, jakie są Wasze przemyślenia na temat dzisiejszego przeglądu kulturalnego. :)

20 komentarzy:

  1. Kto się boi Virginii Woolf? zaznaczam do obejrzenia na Filmwebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń. :)

      Usuń
  2. Kojarzę tytuł filmu i serialu, ale nigdy nie oglądałam. Na razie skupiam się na książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie obejrzę serial w wolnym czasie :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. oh no I have not seen anything you have posted! may be I should! thanks for sharing

    Jadieegosh

    OdpowiedzUsuń
  5. Kto się boi Virginii Woolf? - super, że sięgasz po takie nietuzinkowe pozycje z kina klasyki :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam kiedyś gotowe na wszystko fajny serial :) A książka faktycznie może być ciekawa, nie czytałam nigdy takiej. Gratuluje ukończenia studiów :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kto się boi Virginii Woolf? Muszę obejrzeć koniecznie :)
    Gotowych na wszystko też jakimś cudem jeszcze nie widziałam chociaż dużo seriali oglądam - wpisuję na listę

    OdpowiedzUsuń
  8. Would check out the music... I like discovering new music.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gotowe na wszystko oglądałam. Ojj lubiłam ten serial :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Books looks very interesting. I would like to read it. Thank you for sharing, as well as Desperate Housewife. That was one of my favorite TV show for so many years.

    New Post - http://www.exclusivebeautydiary.com/2019/07/giorgio-armani-acqua-di-gioia_89.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Kojarzę "Gotowe na wszystko":)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku uwielbiałam Gotowe na wszystko:) Za humor i za trzymanie w napięciu! Oglądałam już kilka razy wszystkie sezony:(

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesante post! Te espero por mi blog! Feliz día! 🤗🤗🤗

    OdpowiedzUsuń
  14. Gotowe na wszystko...cudny serial!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gotowe na wszystko uwielbiałam oglądać, i myślę, że chyba znów sobie przypomnę ten serial :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tytuł filmu kojarzę, muszę go obejrzeć. Książka mnie bardzo zaciekawiła:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gotowe na wszystko kiedyś oglądałam :D
    Pamietam jak ja kończyłam studia jaki to był dla mnie przełomowy moment w moim życiu :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 suzvintage , Blogger