czerwca 21, 2019

Śliwkowo - malinowa błogość od Ministerstwa Dobrego Mydła



Moja nadzwyczajnie długa nieobecność była spowodowana wieloma czynnikami, między innymi przeprowadzką, która nota bene nadal imponująco rozciąga się w czasie, a wszystko przez szalenie zaawansowany remont łazienki - tak więc kurzymy się wraz z narzeczonym, dębowym sekretarzykiem  książkami i ubraniami (bo taki remontowy kurz przemieszcza się z prędkością światła, trzy pomieszczenia dalej i dociera w każde zakamarki, nawet te najmniej dostępne), a przez to wszystko już powoli mam ochotę ponieść się chwili, rzucić się na ten stos wszystkiego i poleżeć z kieliszkiem prosecco, ot co, dla zabawy, żeby nie myśleć o ogólnym bałaganie. Doskonałym wybawieniem od stresu stał się dla mnie SET ŚLIWKA od Ministerstwa Dobrego Mydła (wszakże to zestaw pielęgnacyjno-wypoczynkowy, szczegóły na stronie) który oczarował mnie swoim zapachem, ale nie tylko. Zachwyciłam się minimalistyczną szatą graficzną, szklanymi opakowaniami kosmetyków, naturalnym składem, bez zbędnych ulepszaczy, a także dowcipną konwencją strony internetowej. 

Do tego wpisu zbierałam się dość długo (na tyle długo, że skończył mi się śliwkowy olejek i zaczęłam testować malinowy, stąd taki tytuł wpisu), wszakże jest wiele blogów, które recenzują kosmetyki, o wiele bardziej profesjonalnie ode mnie i co ja właściwie mogę powiedzieć oprócz tego, że fajnie się sprawdziło i polecam, ale potem sobie pomyślałam, że przecież zawsze mogę to zrobić po Zuzowemu i kto wie, może też uda mi się kogoś zainspirować do tej kosmetycznej inwestycji, a zatem do dzieła.

Czysto informacyjnie dodam, że w śliwkowym zestawie znajduje się buteleczka z olejkiem z pestek śliwki z wyczuwalnymi nutami marcepanu, cukrowy peeling o zniewalającym i bardzo intensywnym zapachu, a także balsam w sztyfcie. 


Tak jak pisałam wcześniej, w międzyczasie zdążyłam wykończyć śliwkowy olejek i zainwestowałam w olej z nasion malin. Jestem nim zachwycona równie mocno, jak tym śliwkowym, zapach rozbudził we mnie wspomnienia dzieciństwa, kiedy razem z dziadkiem spędzałam czas na działce i zajadałam się malinami prosto z krzaka. Olejek najczęściej wmasowuję w twarz, jest cudownym zamiennikiem dla wszelkich kremów i zbawieniem dla mojej suchej cery, idealnie sprawdza się w okresie wiosenno-letnim, przepięknie rozświetla cerę. Czasem, gdy napadnie mnie myśl, aby zrobić zwariowane fale na głowie (czyt. użyć lokówki), stosuję go także na końcówki włosów, co sprawia, że stają się bardzo odżywione i unikam ich przesuszenia. Wystarcza na około miesiąc czasu.


Ten peeling cukrowy do ciała, to mój absolutny numer jeden. Przez samo otwarcie wieczka sprawiamy naszym nosom nie lada frajdę, a to dopiero początek. Peeling nakładam na umytą, mokrą skórę i wmasowuję go kolistymi ruchami (wiadomo). Nie podrażnia skóry, a efekt nawilżenia jest natychmiastowy. W swoim składzie ma między innymi: olej z pestek śliwki, z migdałów, z pestek winogron, awokado, masło kakaowe i shea, a także wosk pszczeli. Za każdym razem, gdy ogarnia mnie choćby chwila niemocy związana ze stresem sięgam po ten peeling i mogę zagwarantować, że naprawdę działa i cudownie pomaga się odprężyć, a dodatkowo jest bardzo wydajny.


Śliwkowy balsam w sztyfcie oprócz obłędnego zapachu (ale o tym już pisałam wcześniej), jest naprawdę bardzo praktyczny. Ratuje spękane usta przed krwawieniem, a także przesuszone łokcie i kolana. Ja używam go także miejscowo na ciele, kiedy niechybnie wyjdzie mi jakieś uczulenie i naprawdę świetnie sobie radzi i z takimi skórnymi rewelacjami. W składzie odnajdziecie między innymi masło kakaowe, wosk pszczeli, masło illipe, masło shea, olej z pestek śliwy, olej z rącznika, witamina E, olej z lnicznika siewnego, aromat, olej kokosowy frakcjonowany, witamina A, skwalan oliwkowy.

Bardzo jestem ciekawa, czy znacie i testowałyście już kosmetyki z Ministerstwa Dobrego Mydła, i jakie są wasze odczucia co do ich efektywności. :)

26 komentarzy:

  1. Your photos are so beautifully taken!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektóre z tych kosmetyków widziałam ale nie miałam okazji ich testować. Gdy tylko zobaczyłam ten piling od razu pomyślałam że pewnie jest super :)
    Mnie czeka jeszcze jedna przeprowadzka we wrześniu gdy już wrócę do Polski.. Już widzę oczami wyobraźni ile czeka mnie tam roboty :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Balsam w sztyfcie tego to jeszcze nie widzialam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bonita selección! Te espero por mi blog! Feliz noche! ♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
  5. Też niedawno skończyłam remont, płytki na ścianach w łazience myłam 3 razy nim przestała mi zostawać warstwa pyłu na ręce... Ja nie wiem skąd on się bierze :D
    Nie miałam do tej pory nic tej marki, chociaż oglądałam ten balsam w sztyfcie na targach i teraz trochę żałuję że się nie skusiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam peeling i myślę nad innym kosmetykiem :D uwielbiam ten zapach, on mnie wręcz uzależnia hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały czas szukałam peelingu cukrowego, oto i on!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeprowadzki i remonty potrafią dać w kość - wiem coś o tym;)
    Zaciekawiłaś mnie tymi kosmetykami szczególnie peelingiem i olejem z malin:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kos,metyki wygladaja bardzo interesująco. Koniecznei musze wypróbowac ten peeling xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dłuższego czasu czaję się na tą firmę :D Zapachy właśnie podobno nieziemskie, chyba w końcu się na coś skuszę i wypróbuje na sobie te cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak, remontowy kurz to jest istna czarna magia :P Zaciekawił mnie balsam, stosowałam już podkłady w sztyfcie, ale balsamu jeszcze nie miałam :) Ja z Ministerstwa Dobrego Mydła jeszcze niczego nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze nic z tej marki, ale dużo dziewczyn zachwala ich prodkty:) Kiedyś na pewno się skuszę:)
    Niestety przeprowadzki zawsze rozciągają się w czasie i dodatkowo pochłaniają go całkowicie;) :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Olejki uwielbiam, więc ten też chętnie kiedyś sprawdzę. Zainteresował mnie również ten balsam w sztyfcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Beautiful cosmetics. I also enjoy using a face oil.

    www.fashionradi.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Oh very interesting products darling
    xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Smakowite te kosmetyki :) Ciekawi mnie ten peeling oraz balsam w sztyfcie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam żadnego kosmetyku z tej firmy, ale muszę przyznać, że ten balsam w sztyfcie bardzo mnie zaintrygował.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kuszący jest ten peeling :) Zainteresował mnie również olej z malin, o którym napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  19. Great post, Thanks for sharing,
    I'm following you! X.

    OdpowiedzUsuń
  20. great post! i am interest in this
    Love your blog, thank you for sharing.
    https://luxhairshop.blogspot.com/
    (๑′ᴗ‵๑)I Lᵒᵛᵉᵧₒᵤ❤

    OdpowiedzUsuń
  21. These products looks very interesting. Thank you for sharing. I really like your photos. You are so talented.

    New Post - http://www.exclusivebeautydiary.com/2019/07/1st-anniversary-of-exclusive-beauty_9.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba skuszę się na ten olejek malinowy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem zakochana w kosmetykach MDM! olejek z pestek śliwki jest moim ukojeniem na podrażnioną skórę. Peelingu jeszcze nie próbowałam A co do balsamu to nie mogę się zdecydować, który wybrać :P w moim najnowszym poście możesz przeczytać moją opinię o innych kosmetykach z Ministerstwa. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 suzvintage , Blogger