listopada 11, 2019

przegląd kulturalny #10

przegląd kulturalny #10


fot. pinterest
Powolność dzisiejszego poranka uspokoiła chaos, który targał moim wnętrzem od jakiegoś czasu. Dziś kawa smakowała zupełnie inaczej, a dźwięk deszczu za oknem wygrywał najpiękniejsze melodie. Wciąż próbuję odnaleźć się w doczesności, w tym co mnie otacza i w tym co ludzie do mnie mówią. Oddycham brudem tego świata, leczę się z roztargnienia, zmęczenia i senności. I wciąż szukam inspiracji. Oto ich cząstka:

Książka: Andrzej Mularczyk, Co się komu śni i inne historie

 

Dałam się porwać temu niezwykłemu zbiorowi reportaży o ludziach, którzy w różny sposób przeżyli drugą wojnę światową i różnorako poradzili sobie z otaczającą rzeczywistością po jej zakończeniu. Andrzej Mularczyk przedstawił całą gamę emocji, miłości, tęsknoty i rozpaczy w tak niezwykły sposób, że do teraz łzy wzruszenia napływają mi do oczu. Wojna, a później wprowadzenie komunizmu w Polsce są niejako tłem dla tej opowieści, jednocześnie warunkują to, jak potoczyło się życie przedstawionych w reportażu ludzi.





Film: Piętro wyżej (1937), reż. Leon Trystan


Piętro wyżej to na ten moment moja ulubiona polska komedia. Jest to opowieść o sporze dwóch sąsiadów, niejakiego Henryka Pączka (Eugeniusz Bodo), spikera radiowego, przedstawiciela młodego pokolenia uwielbiającego muzykę jazzową i Hipolita Pączka (Józef Orwid), starszego pana gustującego w muzyce klasycznej, którego nad wyraz drażni nowoczesność młodego sąsiada. Czas upływa im na zwadach do czasu, aż do Hipolita przyjeżdża jego bratanica, w której Henryk się zakochuje (z wzajemnością). Scenariusz filmu jest naprawdę bardzo błyskotliwy, a jego dodatkowym atutem jest niewątpliwie fantastyczna oprawa muzyczna. To właśnie z tego filmu pochodzą piosenki takie jak Umówiłem się z nią na dziewiątą, czy Sex appeal (Eugeniusz Bodo w jednej ze scen, podczas śpiewania tej piosenki był przebrany za kobietę!) Zobaczcie sami:



 Muzyka: Tęskno Mi (2018)




 Odkąd usłyszałam tę płytę, wciąż jestem pod jej wielkim wrażeniem. Urzekł mnie zarówno niecodzienny już w dzisiejszych czasach dobór instrumentów (fortepian i instrumenty smyczkowe), a także minimalistyczne podejście do słów, które niosą za sobą osobliwą głębie. Przepiękny splot dźwięków przeplatany słowami, które są jedynie inspirującym uzupełnieniem usłyszanych dźwięków. 






Dajcie znać, czy coś Was zaciekawiło, chętnie też poczytam o Waszych ostatnich inspiracjach książkowych, filmowych czy muzycznych! :)

października 04, 2019

Beżowe tony

Beżowe tony


Jesień jest dla mnie najbardziej inspirującą porą roku, mimo obezwładniającego chłodu, który paraliżuje i skłania do pośpiechu (i narzekania) większość społeczeństwa. Ja wręcz odwrotnie, zatracam się w swoistej powolności istnienia. Uwielbiam spacerować w deszczu i podziwiać zmieniające się kolory świata. Uwielbiam też, gdy nasze mieszkanie rozświetla blask świec i zapach wanilii, a w tle rozbrzmiewają spokojne nuty wydobywające się z pianina sąsiada, a my po całym dniu nieobecności, zrzucamy z siebie zmęczenie i zatrzymujemy na moment czas. Cały świat gdzieś znika, jesteśmy tylko my i nasze słowa.



Bez zbędnej pisaniny, pozostawiam Was z kolejnym urywkiem mojej szafy (na słowotok przyjdzie jeszcze czas). Tym razem postawiłam na przepięknie uszytą koronkową bluzkę i lniane spodnie koloru beżowego, a całość dopełniłam złotą biżuterią. 


koronkowa bluzka - vintage
lniane spodnie - mango
kolczyki - vintage
naszyjnik - jacques esterel (vintage) 
zegarek - vintage

września 15, 2019

z myśli kobiecej: Virginia Woolf "Własny pokój"

z myśli kobiecej: Virginia Woolf "Własny pokój"


Już od miesiąca noszę się z zamiarem napisania kolejnego wpisu z cyklu historii mody, w moim odczuciu szalenie ważnego, jednak muszę się Wam przyznać, że straszliwie zakopałam się w szeroko pojętych materiałach źródłowych, a w połączeniu z innymi, równie ważnymi obowiązkami idzie mi to, mówiąc bardzo łagodnie, dość powolnie. W między czasie, gdy moje myśli błądziły po nieokiełznanej, osobistej czasoprzestrzeni, wspominałam sama przed sobą sylwetkę Virginii Woolf i jej esej "Własny pokój". Intensywna analiza tego tekstu wyzwoliła we mnie myśl, że tak właściwie to świetnie byłoby stworzyć tutaj, oprócz cyklu z historii mody, także serię wpisów dotyczących myśli kobiecej, i tak oto siedzę przed laptopem i piszę ten wpis.

Virginia Woolf, pisarka angielskiego pochodzenia, feministka, która w moim odczuciu naprawdę wiele wniosła, zarówno jeżeli chodzi o literaturę kobiecą, jak i myśl feministyczną, jest autorką szalenie ważnego eseju pt. Własny pokój, w którym pochylała się nad zagadnieniami związanymi z sytuacją kobiet w Anglii w latach 20., opisywała związki kobiet i literatury, a także analizowała publikacje, których tematem były kobiety i to jak je w nich postrzegano. Podkreślała, jak ważna jest niezależność, stały dochód, osobista przestrzeń, w której kobieta będzie mogła rozwijać swój kunszt pisarski, w taki sposób, że zbyteczne będzie przejmowanie się tym, co pomyślą o niej mężczyźni.

Autorka eseju w trakcie swojej opowieści na temat kobiet i literatury, przemyca nam równie ważne treści, będące fragmentem ówczesnego życia społecznego. Jak się okazuje w latach 20. w Wielkiej Brytanii kobieta nie mogła samodzielnie przekroczyć progu biblioteki, aby móc skorzystać z księgozbioru musiała udać się do niej w towarzystwie mężczyzny lub mieć pismo referencyjne. Trudno się zatem dziwić, że na przestrzeni wieków kobiety nie napisały zbyt wielu książek, często też ukrywały swoją prawdziwą płeć za męskimi pseudonimami, aby uwiarygodnić swój talent. Jednak nie każda z kobiet, która była uzdolniona, mogła sobie pozwolić na przywilej pisania. Wiele zależało od tego, z jakiej rodziny się wywodziła. Umiejętność pisania i czytania oraz domowa biblioteczka dopiero rzutowały na możliwość twórczego rozwoju.

Przez większość historii ludzkości kobieta traktowana była jako słabsza i gorsza płeć. Wszelkie próby wybicia się na niezależność, często wiązały się z wielką falą krytyki ze strony społeczeństwa, a jak pisze Virginia Woolf, inteligencja potrzebuje spokoju ducha, aby uzyskać pełnię harmonii i możliwość twórczego rozwoju. Pisała także o współpracy między płciami, a także o tym, aby nie doszukiwać się różnic. Jednak aby ta współpraca była możliwa, potrzebna jest zmiana myślenia w podejściu do kobiet. Kobiety powinny być traktowane na równych warunkach, ponieważ to da im odwagę pisarską i wyzwoli ze złości związanej z poczuciem niesprawiedliwości.

Virginia Woolf w swoim eseju podkreślała to, jak krzywdzący okazał się dla nas patriarchalizm, jak wiele złego przyniosła nierówność w edukacji, jak bardzo pomijano nas przez wieki na kartach historii i jak mylny obraz naszego istnienia stworzyli mężczyźni.

Co by się stało, gdyby Szekspir miał równie zdolną co on siostrę Judith? To pytanie zadała sobie Virginia Woolf i udowadnia dlaczego nie ma najmniejszych szans, aby równie zdolna siostra Szekspira przebiła się swoją twórczością w tym okrutnym, męskim świecie. Podczas, gdy Szekspir miał możliwość kształcenia i stania się rozpoznawalną postacią w środowisku teatralnym, jego siostrze odmówiono równego dostępu do nauki, uczono jedynie podstaw i zajęć "typowo kobiecych" i wmawiano, że jej głównym celem w życiu jest wyjście za mąż. Judith jednak postanowiła się zbuntować, uciekła z domu do wielkiego świata teatru. Szybko przekonała się, że kobiety nie są tam mile widziane. Została wykorzystana seksualnie, zaszła w ciążę i bardzo szybko pożegnała się zarówno z karierą, jak i godnością. Nie mogąc udźwignąć poezji, która kotłowała się w jej głowie i poczucia niesprawiedliwości - popełniła samobójstwo.
Virginia Woolf poprzez ukazanie losu wyimaginowanej siostry Szekspira pokazała nam prawdopodobne zakończenie życia utalentowanych kobiet, które pragnęły uciec z więzienia konwenansów i oczekiwań, od świata, w którym jedynym marzeniem kobiety miało być znalezienie dobrego męża, a obowiązki miały się kręcić wokół opieki nad dziećmi i godnym wyglądzie. Wszystkie obiady zostały już ugotowane, talerze i kubki umyte, dzieci wysłane do szkoły, wyruszyły w świat. Nic z tego nie pozostaje. Wszystko znika.

Dlatego tak ważne, zdaniem Virginii, było umożliwienie kobiecie rozwoju osobistego, na równi z mężczyznami. Uwolnienia kobiet od złości wynikającej z poczucia niesprawiedliwości, umożliwienia kształcenie i zagwarantowania swojej przestrzeni, tytułowego własnego pokoju, w którym mogłaby rozwijać swój talent. Przez te niecałe sto lat trochę się zmieniło, przynajmniej w części globu, jest to ogromny sukces kobiet z przeszłości, które zawalczyły o naszą godność i wywalczyły zmianę podejścia w myśleniu (oczywiście na te zmiany składało się wiele elementów). Esej jest niezwykle ważnym kobiecym głosem, głosem, który jednoznacznie i bezpardonowo określił elementy, o które kobietom trzeba było wówczas walczyć. Nie zdradzam już nic więcej, tylko gorąco polecam zaznajomienie się z jego treścią, szczególnie, że doczekaliśmy się nowego wydania. :)

Bardzo jestem ciekawa Waszych przemyśleń na ten temat. :)
Copyright © 2016 suzvintage , Blogger